czwartek, 3 września 2015

Aku no Hana - recenzja

   Swego czasu w fandomie było gorąco na temat pewnego anime. Zażartą dyskusję, wzbogacaną oczywiście popularnym hejtem, toczono zarówno z powodu kontrowersyjnej grafiki i animacji, jak i ze względu na szokującą fabułę. Mowa tu o Aku no Hana. Dla 'zielonych temacie' oto przykładowe sceny z anime, plus jak powstał projekt postaci: klik, klik, klik . Ja dzisiaj zrecenzuję pierwowzór, od którego wszystko się zaczęło i który poszedł fabularnie dalej niż ekranizacja. Z góry ostrzegam, że tytuł ten jest naprawdę nie dla każdego. Autor niemal w każdej scenie, czy akcie wystawia moralność czytelnika na próbę, jednocześnie silnie oddziałując na psychice.

   Manga Aku no Hana, znana także pod angielskim tytułem: The Flowers of Evil, jest 11 tomową mangą shounen, stworzona przez Oshimi'ego Shuuzou'y . Komiks był publikowany od 2009r do 2014r i doczekał się 13 odcinkowe anime w 2013r. 

Od lewej: tom 1, tom 5, tom 7, tom 10
   Panującą w całej mandze psychozę widać już po samych okładkach: pierwsze trzy utrzymane są w bardzo minimalistycznej stylistyce, w następnych trzech mocno, powiedziałabym nawet, krzykliwe kontrastują się dwa kolory na każdej okładce, a w dalszych trzech tomach następuje diametralna zmiana na akwarele, i w końcu ostatnie dwa tomy (notabene 10 i 11) różnią się wizualnie wszystkim od wcześniejszych. Zwykle nie opisuję okładek recenzowanych przeze mnie mang, niemniej przy Aku no Hana nie mogłam ich ominąć, bo mają ważną role dla samej fabuły. Są tak jakby znakami przedstawiającymi stan ducha postaci.

   Głównym bohaterem komiksu jest gimnazjalista Kasuga Takao. Chłopak czuje się wyobcowany i nie rozumiany przez mieszkańców małego miasteczka, w którym mieszka. Powierzchowne znajomości w szkole, uświadamiają mu, że jest otoczony, w jego mniemaniu, przez ludzi płytkich, nieciekawych, niegodnych większej uwagi. Pożądane zrozumienie odnajduje w książkach, a dokładniej w zbiorze wierszy Charles'a Baudelaire'a pt."Kwiaty zła". Nastolatek jest zafascynowany poezją "przeklętego" francuskiego pisarza. Równocześnie podoba mu się Saeka Nanako, uczennica celująca, ładna i powszechnie lubiana. Gimnazjalistka jest sekretną muzą Kasugi, jego femme fatale. 

   Pewnego razu, po skończonych lekcjach główny bohater wraca do pustej klasy po zapomnianą wcześniej książkę. W sali oprócz książki, znajduje także strój gimnastyczny Saeki i impulsywnie bierze go ze sobą. Trzeba zaznaczyć, że w Japonii jako strój do w-f  kiedyś był używany  prosty komplet: bluzka + majtki (klik). Tak i jest w tej mandze. Gest chłopaka jest bardziej wynikiem przerażenia, niż aktem perwersji, mimo to gwałtownie i nieodwracalnie zmieni się życie Kasugi i jego samego. To co w innych mangach jest okazją do żartu, wzbogacenia fanserwisu, bądź najogólniej mówiąc dostarczenia rozrywki, tutaj jest najgorszym przewinieniem, niszczącym moralność nastolatka. Najprawdopodobniej sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej, gdyby nie fakt, iż Kasuga był widziany w trakcie kradzieży przez Nakamure Sawe- dziewczynę specyficzną, trudną do zrozumienia, wzbudzającą swoim zachowaniem strach zarówno wśród uczniów jak i pedagogów. Nakamura obiecuje zachować w tajemnicy sekret Kasugi pod warunkiem, że on zawrze z nią umowę...



   W trakcie lektury obserwujemy postępujący coraz bardziej rozkład wartości przyzwoitości i dobra. Widzimy jak zło rozprzestrzenia się jak zaraza wokół Kasugi, dosięgając nawet dziewczynę-anioła Saeke. Wszystko to jest początkowo zainicjowane tylko przez Nakamurę. To ona swoim kontrowersyjnym zachowaniem, zahaczającym bardzo często o podłoże socjopatyczne i perwersyjne naciska na bohaterów, sprowadzając ich do granic wytrzymałości psychicznej. Postacie kręcą się wokół strachu, samookaleczenia, sadyzmu, odrazy wobec siebie jak i deprecjonowania wszystkiego co jest obok nich.

   Nasz bohater jest osobą pasywną i słabą, dodatkowo niezamierzony postępek dodał mu kolejnego ciężaru. Zawiązuje się niewidzialna więź jego z Nakamurą, coś go do niej przyciąga. To ona otwiera mu furtkę ku czemuś nowemu, daje mu możliwość ucieczki przed znienawidzoną rzeczywistością. Nawet jak zostaje przez nią porzucony, uparcie stara się przekonać Nakamurę o nie zrywaniu paktu. W tym momencie fabuły mamy eskalacje znaczenia utworzonej więzi między manipulatorką a jej ofiarą. Kasuga uzależnił się od dziewczyny, do tego stopnia, że gotowy jest zrobić wszystko, aby tylko uzyskać jej aprobatę.

   Z drugiej strony mamy Saeke - dziewczynę ideał. Pomyśleć by można, iż niczego jej w życiu nie brakuje. Jednakże także jej postać pokazuje z jaką siłą nasze słabości, bądź niepewności mogą nas zmienić, lub mogą posłużyć do zmanipulowania nas samych.


   Początkowo nie byłam przekonana do wiarygodności charakteryzacji postaci. Uważałam, że autor skupił się bardziej na tym, aby zaszokować czytelnika, gdyż ta manga domniemanie jest opowieścią socjopatyczną, Odniosłam wrażenie, że fabula została spłycona poprzez wątki bulwersujące, przyćmiewając równocześnie bohaterów. Faktem też jest, iż kiedy człowiek znajduje się w sytuacjach ekstremalnych, zachowuje się zupełnie inaczej niż zwykle, czyli: nielogicznie, gwałtownie. Niemniej w tej mandze postacie nie stoją przed realnym zagrożeniem. To oni sami przypierają siebie nawzajem albo nawet samych siebie do muru. Umyślnie i samodzielnie podejmują decyzje, aby nagiąć swój kręgosłup moralny. Nie mają żadnego nacisku zewnętrznego, który stawiałby ich w sytuacji bez wyjścia.

   Moja opinia zmieniła się po przeczytaniu jednego wywiadu z mangaką, w ktorym Oshimi Shuuzou opisał Aku no Hana jako opowieść o dojrzewaniu. Ten fakt uświadomił mi jeden fundamentalny szczegół o którym zapominałam. Postaciami tego tytułu są nastolatkowie, czyli ani nie dorośli, ani nie dzieci. Dopiero rozpoczęty proces dojrzewania ich charakteru sprawia, że są niepewni i co za tym idzie bezbronni, łatwo tracą kontrolę nad własnymi uczuciami i emocjami. W tym trudnym i newralgicznym okresie życia trudno oczekiwać od ludzi, aby zachowywali się logicznie. Zwłaszcza w tego typu mandze.

   Na kolejną niekorzyść mangaki, jest to jakby podświadomie omijał on trudne i stosunkowo problematyczne momenty, niemniej kluczowe do zrozumienia fabuły np: po jednym szokującym wydarzeniu, autor zdecydował się na przeskok fabularny o kilka lat do przodu, zamiast zmierzyć się z powstałymi konsekwencjami.


   Jak z kolei prezentuje się manga od strony graficznej? Poczałkowo rysunki autora wydają się być proste i nieadekwatne to psychologicznej historii. Postacie są przeciętne i często nie są rysowane proporcjonalnie. Jako dowód może posłużyć chociażby powyżej znajdujący się rysunek. Niemniej czytelnik z tomika na tomik, z strony na stronę, z kadra na kadr zaczyna coraz bardziej doceniać szafę graficzna mangi. Okazuje się bowiem, iż pomimo widocznych problemów mangaki w rysowaniu bohaterów w "całości", ma on niezwykłą zdolność do prezentowania ludzkich ekspresji w bardzo wiarygodny i poruszający sposób. Obecne są tu również tła przedstawiające miejsca w których znajdują się postacie. W bogaty i różnorodny sposób jest tu używane także rastrowanie. Dodatkowo nie wolno umniejszać mangace gigantycznej poprawy w rysowaniu, która jest widoczna porównując pierwsze rozdziały do ostatnich. Wszystkie wcześniej obecne braki zostały trafnie i dobrze naprawione.

 

   Koniec końców jak to jest z Aku no Hana? No cóż, jest to pytanie, na które trudno odpowiedzieć jednoznacznie. W zamiarze autora manga ta miała być prawdopodobnie opowieścią głęboką i wzbudzającą refleksje na temat dojrzewania, manipulacji ocierającą się o psychozę. Niestety efekt końcowy nie jest taki. Historia jest o wiele bardziej płytka. Czy to czyni ją jednak złą? Jeśli przymknie się oko na mankamenty, bądź niedopracowania otrzymamy historię trudną i niezwykle...poplątaną i intymną. Dodatkowo może dzięki swojej prowokującej i kontrowersyjnej atmosferze tytuł czyta się niezwykle szybko, co jest dużym plusem. ;) 




20 komentarzy:

  1. Jako, że niestety nie czytam za bardzo w internetach to swojego czasu chciałam się zapoznać z tym tytułem w formie anime, ale niepochlebne opinie jakoś mnie od tego odwiodły i tak do dzisiaj serii nie zaczęłam. Niemniej jednak skoro mówisz, że ostatecznie nie jest aż takie złe, a ja w sumie lubię tego typu klimaty, nawet jeśli podane w średni sposób to chyba się skuszę. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecałabym raczej przeczytać mangę, niż oglądnąć anime. Nie mówię bynajmniej o grafice. Po prostu ekranizacja obejmuje naprawdę malutką część fabuły, jak i niepotrzebnie przedłuża niektóre momenty. Jeśli koniec końców się zdecydujesz, to z chęcią poznam Twoją opinię na temat tych "kwiatków" ;).

      Usuń
  2. Mnie się ta manga wyjątkowo podobała i należy do moich ulubionych. Uważam, że przeskok w czasie był zaskakująco dobrym zabiegiem fabularnym - choć zapewne również wygodnym i oszczędzającym tłumaczenia co, jak i dlaczego. Odniosłam wrażenie, że bohaterowie na skutek wydarzeń z przeszłości nie tyle się zmienili, co wypalili - i to właśnie miał ów przeskok w czasie uwidocznić. Bohaterowie zresztą są zupełnie antypatyczni od samego początku - nijaki, mdły Kasuga, Nakamura z zarysowaną psychopatią i Saeki, której do ideału naprawdę daleko - ale nie było intencją autora, aby te postacie polubić, a raczej obserwować z boku. Przynajmniej ja to tak odbieram.

    Aku no hana bardzo mnie poruszyło i nawet graficzne niedoróbki mi nie przeszkadzają - bo mimo paru wpadek kreska jest, ogólnie rzecz biorąc, bardzo przyjemna dla oka i w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei mi jest dość trudno napisać, czy ta manga mi się spodobała, czy nie. Na pewno zapadła mi na długo w pamięci z powodu swojej tematyki. Zresztą ten tytuł koniec końców nie jest taki zły na jaki może wypadł w moim poście.
      Bardzo możliwe, że recenzując Aku no Hana zbyt duży nacisk nałożyłam na analizę pobudek postaci i ich motywacji, zamiast dać się porwać szaleństwu i ogólnemu depresyjnemu klimatowi.
      Bohaterowie rzeczywiście po skoku czasowym są cichsi, tak jakby stłumieni przez wszystko inne. Można to jednak wytłumaczyć w wszelaki sposób, jak np. zażywanie leków psychotropowych. Co byłoby wiarygodnym wyjaśnieniem późniejszego zachowania Nakamury. Brak jakiejkolwiek wskazówki ze strony autora w tej sprawie mnie odrobinkę rozczarował.
      Z kolei opisanie Saeki jako osoby idealnej wzorowałam na powszechnej opinii, którą posiadała, de facto wśród wszystkich.

      Usuń
  3. Nie czytałam, ale chciałam powiedzieć, że lubię, kiedy ktoś zwraca uwagę na fakt "Co autor miał na myśli" - wielu ludzi w swoich recenzjach mang, nawet na polskich blogach, recenzuje mangi tak, jakby w ogóle nie wzięli pod uwagę tego, co autor miał na myśli w notce odautorskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, także zauważyłam tą tendencję i sama staram się przygotować do recenzji w takich sposób, aby uniknąć baboli jak pisanie błędnie o czymś, co autor wyjaśnił w notce odautorskiej, lub w którymś wywiadzie. Niby bardziej pracochłonne i nużące, ale przynajmniej w większości wypadków nie narobię dużych gaf.

      Usuń
  4. Swego czasu miałam w planach obejrzenie anime. Nie wiem, dlaczego zrezygnowałam. Jestem już chyba na tyle dojrzała, że sprostałabym tej historii. Nie powiem, jestem strasznie ciekawa "Aku no Hana" - właśnie na ten socjopatyczny charakter mangi. Sądzę, że, w pewnym sensie, może mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aku no Hana nie jest łatwym i prostym tytułem. Sama podchodziłam i porzucałam ten tytuł kilka razy. Więc, nie jesteś osamotniona w tej sprawie ;). Osobiście uważam, że najgorszy jest początek. Później jest już z górki.

      Usuń
  5. O, kolejna recenzja :D
    Chcialam nawet zaczac kiedys czytac, ale balam sie, ze by mnie znudzilo. No wlasnie, o serii uslyszalam wlasnie przy okazji tej awantury z anime. Dla mnie pomysl nie byl zly, zawalilo wykonanie. No i niech ludzie zrozumieja, ze ludzie prawdziwi wygladaja jednak inaczej niz animoludki. O, skoro psychoza, to jednak moze sie skusze. Obecnie w Japonii nie uzywa sie juz tych majtek do zajec wychowania fizycznego :) Pozostaly tylko we fantazjach erotomanow i w mangach. Huh, tyle halo o ukradzenie stroju gimnastycznego?
    Strasznie przypomina mi Dead Tube, tam tez jest taka postac kobieca, zrodlo zla. Niedlugo zrecenzuje to na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jak co, ale nudy, bądź powtarzalności wątków nie musisz się obawiać. Tytuł okazał się być bardzo nieprzewidywalny, zwłaszcza z powodu niezrównoważonej i po prostu psychicznej Nakamury. Całość czyta się także szybciutko. Przynajmniej tak było w moim przypadku. :)
      Cała frajda oglądania anime polega na tym, ze postacie mają wygląd odrealniony. Niby posiadają jedną parę oczu, nos i usta na miejscu, ale odnosi się wrażenie jakby należeli do innego, nie do końca naszego wymiaru. Grafika anime Aku no Hany okazała się kuflem zimnej wody dla niektórych fanów. Szkoda, że tylko tymczasowym.
      Początkowo myślałam, iż niewinność i czystość bohatera w sprawie kradzieży miała pokazać, że czytelnicy poprzez umniejszanie wartości tego postępku, reprezentowali spaczenie społeczeństwa. Później doszłam do wniosku, ze od czegoś po prostu to szaleństwo trzeba było zacząć, a paranoja bohatera była wyśmienitym tematem. Ech...
      Ogólnie fabula Aku no Hany nie jest do końca innowacyjna, podobny motyw można znaleźć np. w Onanie Master Kurosawa, czy chociażby w mangach Inio Asano (Umibe no Onnanoko, Oyasumi PunPun). Z chęcią przeczytam Twoją recenzje Dead Tube. Na razie mam dość tego typu tytułów. Och, infantylne shoujki, wracam do was.

      Usuń
    2. ps. Zaraz sprostuję błąd dotyczący stroju gimnastycznego :).

      Usuń
    3. Znam Onanie Master Kurosawa, mam nawet sciagnietego, ale nie umiem sie przemoc do szkicowej kreski. Asano jednak troche inny.
      Musze przeczytac i to, i Aku na Hana, skoro nie ma nudy. Na razie jednak trzeba czytac Hoshi no Samidare, to intrygujaca manga.

      Usuń
    4. Dlatego właśnie sprecyzowałam o które mangi Asano mi dokładnie chodzi. Zarówno w Umibe no Onnanoko jak i w Oyasumi Punpun przedstawiona jest relacja poniekąd toksyczna, wyniszczająca.
      Hoshi no Samidare kojarzę z powodu niezwykle zawziętego fana, który co jakiś czas namawia wydawców do tego tytułu.

      Usuń
    5. Tych fanow jest wiecej :)
      I chyba do nich dolaczylam.
      Ta manga jest swietna.

      Usuń
  6. Wydaje się być mangą trudniejszą w odbiorze nawet dla starszego czytelnika. Nie przepadam za motywem prześladowania, więc na początku czytałoby mi się strasznie opornie, ale pewnie nie żałowałabym. Kreska na tym obrazku z rowerem trochę razi w oczy, ale taka bardziej karykatura może pasować, a grafika w anime jest całkiem przerażająca. Jeśli znajdę więcej czasu z chęcią się zapoznam, ale na razie szkoła :').

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Manga jest niezaprzeczalnie trudna do "przetrawienia" z powodu swojej tematyki. Ale zawsze jest to coś innego. Do grafiki nie przywiązywałabym tak dużej wagi, bo naprawdę się polepsza :). Ja korzystam póki mam jeszcze wakacje :).

      Usuń
  7. Anime było specyficzne i nic nie wyjaśniało. Sięgnęłam po mangę i aż do przeskoku w czasie nie mogłam się od niej oderwać. Później niestety zainteresowanie przygasa i nawet nie pamiętam czy przeczytałam ostatni rozdział czy nie, aż muszę sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście druga polowa jest mniej porywająca. Mimo to szybko przeczytałam całość. Głównie z ciekawości jak autor zakończył mangę.

      Usuń
  8. Anime jakoś mi umknęło - coś tam o nim słyszałam, ale nie wgłębiałam się za bardzo w fabułę i ostatecznie je sobie odpuściłam. Do mangi też mnie raczej nie ciągnie, ale może kiedyś na próbę przeczytam chociaż parę rozdziałów. Kreska do najpiękniejszych zdecydowanie nie należy, jednak te kompletnie różne okładki to całkiem ciekawy pomysł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ku uciesze naszych oczu, kreska z czasem naprawdę się poprawia. Nie zaprzeczę, że to właśnie okładkami autor sprytnie skusił mnie do przeczytania mangi :).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...