sobota, 6 grudnia 2014

Co na półeczce - Dynia z majonezem

   Polski rynek mangowy, w porównaniu z bliskimi sąsiadami, dopiero się rozkręca. Powoli, ale coraz pewniej, kładzie swoje stopy na różnych gatunkach, a co za tym idzie -tytułach. Ilość wydawanych tomików z miesiąca na miesiąc wzrasta coraz bardziej. Niemniej zawsze znajdzie się deficyt jakiegoś gatunku. Nie tylko w Polsce, ale we wszystkich rynkach i to nie tylko tych mangowych. We Włoszech jest np. deficyt mang yaoi (nasz kraj niedługo ich przegoni jeśli chodzi o ilość wydanych tytułów), josei czy niedobór yuri. Jednym niedocenionym i mało rozwiniętym gatunkiem w naszym kraju jest z kolei josei. Tytułów jest mało, to fakt, ale jakościowo są z najwyższej półki. Za przykład może służyć krótka i niepozorna Dynia z majonezem.

   Manga w oryginale nosi tytuł Kabocha to mayonnaise i została napisana przez Nananan Kirike w 1998r. W Polsce została wydana w 2008r dzięki wydawnictwu Hanami. Jest to jednotomowe, proste i krótkie okruchy życia w gatunku josei, niemniej niebanalne.

   Miho jest przeciętną, dorosłą kobietą, która od półtorej roku mieszka ze swoim chłopakiem - Seiem. Ich codzienna rutyna krąży wokół wspólnych posiłków i krótkich rozmów. To co ich łączy to nie żadne namiętne uczucie, a właśnie wspólna codzienność pełna monotonii. Trzymają się razem, jak twierdzi nawet główna bohaterka, tylko z przyzwyczajenia. Tak jak wszyscy młodzi ludzie maja typowy problem - brak pieniądzy.  Sprawa jest na tyle poważna, że Miho decyduje się rozpocząć drugą pracę w sekrecie. Pracę w nocnym klubie. Miejsce które zmusza ją do różnych wyrzeczeń,  także tych moralnych. Ona jedyna utrzymuje mieszkanie, bo Sei jest bezrobotny, z wyboru. On jest "wartościowym muzykiem" i czeka, aż świat otworzy się na jego sztukę. Nie przeszkadza mu obecna sytuacja i żyje lekkim życiem, w którym jedyne zmartwienia są jego własnymi. Z jednej strony trudno go obwiniać, bo Miho tworzy w domu fałszywą otoczkę, że wszystko jest w porządku. Jest altruistka, która postawiła sobie za punkt honoru, szczęście chłopaka. Chce, żeby w spokoju mógł tworzyć swoją muzykę. Może się wydawać, że osobą zależną w tym związku jest Sei. Nic bardziej mylnego. Miho z powodu swojej niskiej samooceny jest pasywna i zrobi wszystko, żeby tylko nie powiedzieć chłopakowi, aby znalazł prace. Ona potrzebuje mieć chłopaka.

   Manga opisuje ten okres życia bohaterki, kiedy była ona jeszcze niezdecydowana w wielu sprawach, podejmowała wiele decyzji pochopnie i nie była w nich stała. Z jednej strony nie była pewna swoich uczuć do Seia, z drugiej robiła jednak dla niego wszystko, nawet przeciw sobie. W tym samym czasie, nasza bohaterka spotyka swoją poprzednią miłość, Hagio- do którego, jak sądzi, ciągle żywi  silne uczucia. Bardzo możliwe, że z powodu swojego wahania, Miho postanowiła rozpocząć romans ze swoim byłym partnerem - typowym kobieciarzem, który już dawno zapomniał co to przyzwoitość. Hagio nie kryguje się przechwalaniem o swoim dziewczynach. Nie wspominając, że jasno i wyraźnie mówi bohaterce, iż nie będzie jej wierny i, że jest dla niego tylko zabawką. To jednak nie przeszkadza Miho. Przynajmniej na początku...



   Szafa graficzna tytułu nie należy do moich ulubionych. Jest minimalistyczna i bardzo oszczędna w różne detale. Na stronach przeważa biel, która co jakiś czas mocno kontrastuje się z czernią. Tego drugiego koloru jest zdecydowany deficyt. Tak samo jak tła, a także bohaterowie nie zachwycają oryginalnością. Są bardzo prości, choć zaskakują swojemu bardzo ludzkiemu wyglądowi. Problem leży jednak w tym, że mało różnią się między sobą. Zwłaszcza dwoje głównych bohaterów. Dobrze, że się nigdy nie spotkali, bo inaczej czytelnik nie wiedziałby jak ich rozpoznać.

   Wydanie Hanami jest tak jak zwykle porządne. Tomik ma wymiary 150 x 210 mm, nie ma obwoluty i okładka jest miękka. Papier użyty - kredowy - tak jak w Osiedlu Promienistym , jest wystarczająco gruby i nie prześwituje. Również druk jest wyśmienity. Nie ma ani pikseli ani szarości, która powinna być czarna. Numeracja jest obecna na każdej stronie. Dzięki szerokim marginesom wewnętrznym nie trzeba bardzo wyginać tomiku.

   Manga zaczyna się i pod pewnym względem kończy bez żadnych fajerwerków. Ale czy okruchy życia potrzebują tego "czegoś" co z przytupem zniszczy ich pookładaną codzienność? Czy to nie spokoju, nostalgii i mniej lub bardziej przerysowanej rzeczywistości oczekujemy od tego gatunku? To co oferuje nam ta krótka manga, to realizm. Zachowanie bohaterki jest do bólu realistyczne. Niemniej bardzo denerwujące, z powodu bardzo słabego i pasywnego charakteru kobiety. Momentami zaczęłam wątpić czy Miho ma jakiśkolwiek szacunek do samej siebie.

   Manga jest prosta i uboga w różne schematy, z tego powodu jest nietypowa i zaskakująco podobna do prawdziwej, często banalnej rzeczywistości. Tu pojawia się jednak pytanie: czy chcemy kupować mangę, która mówi o tym co my sami doskonale wiemy? Czy chcemy poznać historię, którą znamy z życia mniej lub bardziej dokładnie? Przypominam, że tom kosztuje 28zl i jest to dość duży wydatek jak na mangę. A może właśnie w tym jest jej urok, gdyż wiele czytelniczek może odnaleźć siebie w Miho, czyli jednak wszystko jest ok z nami?

   Historia pomimo mało znośnej, dla mnie, bohaterki nie opowiada tak naprawdę o niej. A o docenianiu małych rzeczy, jak na przykład jedzenie wspólnych posiłków. Autorka skupiła się na przedstawieniu jak miłość między dwojga bohaterów powoli dojrzewa. Dodatkowo moja ocena względem Miho może być zbyt krytyczna i sugestywna, ale jest to spowodowane  tym, że nie chce stać się taką dorosłą jaką jest ona. Ponadto manga wyraźnie pokazuje, że człowieka nie zmienisz tak łatwo. A zwłaszcza jeśli on tego nie chce.

   W końcowym rezultacie jestem niezdecydowana czy polecić te mangę czy nie. Decyzję pozostawiam Tobie Drogi Czytelniku :)




10 komentarzy:

  1. Nie przemówiła do mnie ta manga, więc raczej nie przeczytam, nie mój klimat po prostu! Świetny blog <3
    http://otaku-okaeri.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement względem bloga ;3

      Usuń
  2. Bardzo cieszą mnie Twoje recenzje mang Hanami, bo w sumie mało ich na innych blogach, a nie chcę kupować w ciemno. O Dyni czytałam niezbyt pochlebne komentarze, ale po Twoim poście zastanawiam się nad zakupem, bo lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że przydała się Tobie moja recenzja :)

      Usuń
  3. To nie bardzo typ historii dla mnie, chociaż już od jakiegoś czasu mam ochotę na coś dla starszych czytelników od Hanami. Tą pozycję chyba jednak sobie daruję, chociaż jeśli będę miała okazję od kogoś ją pożyczyć to na pewno z niej skorzystam. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Manga niestety nie jest zbyt uniwersalna. Sama mam na jej temat mieszane uczucia. Niemniej w porównaniu z niektórymi joseiami, Dynia nie jest złem najgorszym ;)

      Usuń
  4. Chyba zakupię, co prawda jak mam czytać coś ciężkiego to wolę zazwyczaj książkę, ale sądzę, że ta manga przypadnie mi do gustu ^^. Sama jestem ciekawa, kiedy w Polsce będą wydane wszystkie hity i zaczniemy dostawać już bardziej przeciętne mangi. Ale to zapewne jeszcze trochę potrwa :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na razie ciesze, że ciągle mam coś dla siebie. Dodatkowo, nawet jeśli najpopularniejsze wydawnictwa wolą iść w zysk i w tytuły kultowe, to możemy jeszcze liczyć na taką Taige czy Ringo Ame ;)

      Usuń
  5. Moim zdaniem brzmi całkiem nieźle. Może i postawa bohaterki nie jest zbyt zachęcająca, jednak w ogólnym rozrachunku jestem tą mangą zainteresowana. Poza tym spośród tytułów od Hanami wciąż znam jedynie "Duds Hunt". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie znam "Duds Hunt". Trzeba to szybko nadrobić ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...